Podjęliśmy się trudnego zadania, czyli zrobienia tortu. Zawsze myślałam, że ciężko jest zrobić smaczny tort a jeszcze trudniej, żeby wyglądał naprawdę imponująco. Znaleźliśmy przepis, trochę go zmodyfikowaliśmy i udało nam się takie to o to cudo. 6 godzin z życia wyjęte ale warto było!
Składniki:
Ciasto:
220 g masła
500 g cukru
5 białek z kurzych jajek
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
375 g mąki
4 łyżeczki proszku do pieczenia
0,5 łyżeczki soli
350 g mleka w temp. pokojowej
6 kolorowych barwników żelowych (polecam te z kuchni świata)
tortownica o średnicy ok 23 cm
Przepis:
Nagrzewamy piekarnik do 180 C. Masło ubijamy z cukrem, na dość gładką masę aż zmieni kolor na bardziej biały. Następnie dodajemy białka i mieszamy przez jakiś czas. Mąkę łączymy z proszkiem do pieczenia i solą. Stopniowo dodajemy trochę mleka, trochę mąki i ubijamy na gładką masę. Ciasto jest już gotowe. Teraz trzeba podzielić je na 6 równych porcji i każdą wymieszać z innym kolorem barwnika. Ciasto przekładamy do natłuszczonej tortownicy i każdy kolor po kolei pieczemy 15 min. Po upieczeniu odstawiamy na 10 minut, aż trochę przestygnie, wyjmujemy z tortownicy i odstawiamy do lodówki.
Krem 1:
9 białek z kurzych jajek
350 g cukru
530 g masła
2 łyżeczki ekstraktu cytrynowego
2 łyżeczki otartej skórki z cytryny
Przepis:
Białka mieszamy z cukrem na małym ogniu, aż cukier się rozpuści. Zdejmujemy z ognia i ubijamy na pianę. Potem bardzo powoli dodajemy po małej kosteczce masła w temp. pokojowej, robimy to powoli ponieważ nie chcemy aby krem nam się zważył. Na końcu dodajemy ekstrakt i skórkę z cytryny.
Krem 2:
5 białek z kurzych jajek
200 g cukru
220 g masła
łyżka ekstraktu cytrynowego
łyżka skórki z cytryny
Przepis:
jak wyżej ( Krem 1 )
Robimy tort:
Po kolei kładziemy biszkopty i smarujemy je warstwą kremu 1. Powstaje nam 6 warstw. Górę i boki również smarujemy cienką warstwą kremu. Odstawiamy do lodówki na kilka godzin, aż krem stężeje. Robimy krem 2 i pokrywamy nim tort, boki i wierzch. Tort już prawie jest gotowy. Teraz tylko trzeba dać mu postać w lodówce jakiś czas. Smacznego!
P.S. Aga wszystkiego najlepszego!